Czy przedłużanie włosów jest szkodliwe? Doczepiane włosy a zniszczenia

No cóż: nie każdy ma naturalne włosy jak Roszpunka. Ci, którzy nie czują się dobrze ze swoją obecną fryzurą, chętnie decydują się na przedłużanie włosów – jednak czy taki zabieg nie niszczy cebulek i naturalnych pasm? Specjalnie dla Was, rozpracowałyśmy to zagadnienie!

Przedłużanie włosów – czy jest niebezpieczne? Poznaj najważniejszy czynnik!

Żeby móc odpowiedzieć na pytanie: „czy włosy naturalne niszczą się na skutek przyczepiania do nich dodatkowych pasm?”, musimy wyszczególnić najpopularniejsze z metod przedłużania włosów. O tym zaraz: bo dzieli je wszystko, z wyjątkiem… jednego czynnika.

Tym czynnikiem jest obciążenie. Każda, ale to absolutnie każda metoda obciąża cebulki. Spytać można: czemu posiadacze naturalnych pasm sięgających pośladków nie odnotowują takiego problemu? Sprawa wygląda prosto: i omówimy ją równie prosto, na przykładzie.

PRZYKŁAD

Przyjmijmy, że naturalne włosy o Twojej wymarzonej długości ważą 300 g. Masz obecnie połowę wymarzonej długości – zgodnie z tym skrótem myślowym, „dźwigasz” jakieś 150 g włosów z 300 g docelowych. Sprawa wydaje się prosta: wystarczy doczepić kolejne 150 g. Nic bardziej mylnego! W takim scenariuszu należałoby doczepić sztuczne włosy… od końcówek. Takich rzeczy, drodzy państwo, nie ma. No, chyba że w świecie Harry’ego Pottera! ✨

Do czego zmierzamy? Włosy muszą być doczepione, a jakże, od nasady. Nie będą trzymać się też na jednym włosku, który rozwidla się w dwieście dopiero na długości końcówek. Pasma muszą być na tyle grube u nasady, by wytrzymać swój własny ciężar. Ze 150 brakujących gramów robi się więc dodatkowe X gramów włosów u nasady, których wcale byś nie „potrzebowała”, gdyby włosy po prostu urosły same do wymarzonej długości. Do tego dochodzi oczywiście waga mocowań – oscylująca w okolicach 10-20 g na całą głowę.

Czy zatem po przedłużaniu włosów, cebulki są obciążone? Tak – mniej lub bardziej, w zależności od skalpu, gramatury, samej metody. Można wywnioskować z tego, że:

  • Należy mieć na uwadze, że na skutek przedłużenia cebulki mogą ucierpieć, co może skutkować np. wypadaniem włosów, stanem zapalnym czy dermatozami.
  • Jeśli mimo to, chcesz się zdecydować na przedłużanie – zdecydowanie bardziej polecić można drobne zagęszczenie (np. w postaci uzupełnienia wykruszonych ubytków), zamiast przedłużania włosów o dodatkowe 50 cm.

Metody przedłużania włosów: w jaki sposób poszczególne z nich niszczą włosy? Czy w ogóle znaleźć można bezpieczną metodę?

Omówiłyśmy przed chwilą czynnik niezmienny dla każdej z metod: obciążenie. W tym momencie rozwinąć możemy, na czym polega zagęszczanie włosów poszczególnymi popularnymi metodami i w jaki sposób każda z nich działa niekorzystnie na włosy. Do dzieła! Przed Wami, kolejno:

Przedłużanie włosów metodą keratynową

Metoda keratynowa jest najpopularniejsza na świecie, trochę ze względu na wieloletnią historię, a trochę – ze względu na keratynę w nazwie. Trudno się temu dziwić: niewielkie białko nawet laikom kojarzy się z pielęgnacją.

Surowiec używany do przedłużenia i zagęszczania włosów ma jednak niewiele wspólnego z tym „wtłaczanym” we włosy podczas mycia. Wielkość hydrolizowanej cząstki keratyny, która może wniknąć w łodygę włosa, jest około 10 trylionów mniejsza, niż keratynowa łuska aplikowana u nasady. Brzmi jak spora różnica, prawda? 😉

Keratynowe przedłużanie włosów nie jest więc ani zdrowe, ani – no właśnie – nawet neutralne. Łuski zaciska się bowiem na włosach rozgrzanym do ok. 170°C urządzeniem. Na łodygę działa więc zarówno wysoka temperatura, jak i sam gest zaciskania, tworzący mikrouszkodzenia na powierzchni pogrupowanych pasm. Gdyby tego było mało: keratynę ściąga się płynem z acetonem, którego oparów lepiej nie wdychać, a tym bardziej: nie nakładać go w okolicę skóry głowy.

Przedłużanie włosów metodą na ringi

Na czym polega przedłużanie włosów na ringi (w rozmiarze „normal”, -mini, -nano)? Sprawa wygląda dość prosto. Syntetyczne bądź naturalne pasma doczepia się do naturalnych za pomocą małych obrączek wykonanych z aluminium z ewentualnym dodatkiem silikonu. Choć w metodzie nie wykorzystuje się gorąca tak, jak w przypadku keratyny – materiał wciąż trzeba zacisnąć, a potem nosić twardy element przez kilka miesięcy. Można porównać to do stałego noszenia gumki z metalowymi elementami, które wplątują się we włosy, prowadząc do ich uszkadzania i wyrywania.

Ringi, bez względu na rozmiar, są też wyczuwalne podczas snu. To z pewnością nie pomoże posiadaczkom wrażliwych skalpów, które czerwienią się od samego długotrwałego dotyku. Metal, niektórych najzwyczajniej też uczula.

przedłużanie-włosów-ringi

 Przedłużanie włosów metodą kanapkową (tape on)

Przedłużanie włosów metodą kanapkową polega na doklejeniu do naturalnych włosów przezroczystej taśmy z włosami. Klej używany do tego celu zawiera produkty destylacji ropy naftowej. To niestety nie koniec tematu drożejących ostatnio paliw. 😉

W dzień podciągnięcia doczepionych pasm w górę, przedłużane włosy zdejmuje się preparatem, w którego skład wchodzi m.in. enigmatyczny Organic Wetting Agent (koncentrat do niwelowania napięcia powierzchniowego gleby) czy Petroleum Hydrocarbons (ponownie – chodzi o mieszankę węglowodorów pochodzących z ropy naftowej).

Wkłady keratynowe zaciskane na gorąco, metalowe pierścionki uwierające w głowę albo toksyczna taśma – jak widać, zdecydowanie jest z czego wybierać!

Przedłużanie włosów metodą tissage/sewing/„na sploty”

Ta metoda przedłużania włosów promowana jest jako najmniej szkodliwa… o zgrozo.

W tissage naturalne bądź syntetyczne włosy przyszywa się nićmi do warkoczyka „afrykańskiego”, zaplecionego tuż przy skórze głowy. W innej wariacji tej metody, na naturalne kosmyki nakłada się kilka ringów, przez które następnie przewleka się nić – „rusztowanie” dla taśmy włosów.

Super, naturalnie: więc co tu nie gra? O ile za pomocą keratyny czy ringów do włosów mocuje się 120-180 pasm, a do kanapek: zakłada się kilkadziesiąt, w tissage do każdego wyznaczonego przedziałka przyszyć należy… jedną, obszerną taśmę włosów.

Z pewnością jest to bezbolesny zabieg. Ekologiczny, wykonywany na zimno, pozbawiony elementów zaciskania. Kilkaset gramów włosów przymocowanych do ciasno splecionego warkocza czy nici brzmi jednak jak prosta droga do łysienia plackowatego. O ile w przypadku metod, w których doczepia się pasmo do pasma, zachowany jest odstęp od skóry głowy – w metodzie tissage, taśma włosów obciąża warkocz zapleciony bez żadnego odstępu od skalpu. Zdecydowanie najgorszy wybór z dotąd opisanych.

metoda-tissage

Przedłużanie włosów metodą laserową

Przedłużanie włosów za pomocą lasera (szczególnie promowanego u nas w kraju Laser Extend) to jedna z nowszych i droższych metod. Wykorzystuje się w niej luźne, niepołączone wcześniej pasma włosów, zgrzewane z naturalnymi za pomocą wiązek lasera. Powstałe w ten sposób łączenia są elastyczne, a przez brak dobierania pasemek do pasemek: skóra głowy pozostaje potencjalnie najmniej obciążona.

Do tego niewielkiego obciążenia dochodzi, rzecz jasna, obciążenie wynikające z samej wagi włosów – nawet w najlepszej metodzie pozostaje niezmienne. Nie zbadano też dotąd, jak laser działa na strukturę łodygi: ciężko zrobić konfrontację taką, jak w przypadku pochodnych preparatów do gleby zawartych w taśmach tape on. Metoda laserowa jak na obecną wiedzę wydaje się po prostu najmniej szkodliwa.

laserowe-przedłużanie-włosów

Czy włosy przedłużane łatwiej zaniedbać? Pielęgnacja włosów przedłużanych a zniszczenia

Sam zabieg przedłużania włosów i następstwa długotrwałego obciążania cebulek to dopiero część problemów. Trzeba liczyć się z też ze znacznym ograniczeniem możliwości pielęgnacji naturalnych włosów:

  • Do głowy pokrytej setką zgrzewów czy pierścionków najzwyczajniej trudno się dostać – a to sprzyja stałemu niedomywaniu, a co z tego wynika: rozwojowi dermatoz.
  • Zrezygnować należy z nakładania emolientów na skórę głowy i nasadę włosów – oleje albo rozpuszczają surowiec, albo sprawiają, że pasmo łatwiej się zsuwa. W odstawkę trafiają więc wszystkie szampony o innym składzie niż „detergent + konserwant + humektant”… co brzmi jak powrót do szamponów z kiosku po kilka zł za pół litra. Maski czy oleje nakładać można z kolei jedynie z pominięciem skalpu i pierwszych centymetrów włosów. Nie da się zachować przy tym równowagi PEH: części włosów będą dostarczane różnorodne substancje, a części… żadne.
  • Znacznie trudniej zabezpieczać końcówki naturalnych włosów – mieszają się z doczepianymi, przez co ciężko do nich trafić. Rzecz jasna można nałożyć serum na naturalne włosy pomieszane z doczepianymi – ale wtedy zamiast samych końcówek prawdziwych włosów, natłuszczona jest też część długości włosów przedłużonych. Wygląda to najzwyczajniej dziwnie.
  • Nie można wspomagać porostu wcierkami – zawarte w nich składniki mogą rozpuszczać wiązania. Plan zapuszczenia wielu centymetrów włosów pod doczepami, nie jest więc tak prosty do zrealizowania.

Czy da się przedłużać włosy bez zniszczeń? Czyli opcja „mniejsze zło”

Jaka jest naszym zdaniem najlepsza metoda przedłużania włosów, w znaczeniu: najmniej niszcząca? Laser wygląda, może nie tyle „najlepiej”, ile „najmniej źle”. To jednak wciąż tylko wybór metody: pamiętaj, że wszystkie z nich łączy czynnik obciążenia.

Nie wierzysz w obciążenie? Masz skórę ze stali, a na Twoich włosach można by ciągnąć auto (ostrzegamy, nie wpisujcie tego w Google)? Pamiętaj, że Twoje włosy i tak podupadną na kondycji przez ograniczone możliwości pielęgnacji. Między bajki wpuścić można stwierdzenie, że najłatwiej zapuszcza się zniszczone włosy przy doczepach – po przedłużeniu odchodzi wprawdzie czynnik stresowy, związany z patrzeniem na wykruszone, cienkie włosy, ale dochodzą „związane ręce” przy pielęgnacji. Znacznie łatwiej zapuszczać i dbać o w pełni naturalne włosy: a pomóc w nieobciążaniu ich mogą akcesoria jedwabne Milousio. 💖

A może masz niskopory, więc nie zrobi Ci różnicy drobne pogorszenie stanu włosów? Na tafli może się najzwyczajniej nic się nie trzymać. Na specjalne okazje możesz postawić na włosy clip-in mocowane na tapir.

No właśnie: clip-in. Jeśli źle czujesz się w swoich włosach, w momentach, gdy najbardziej potrzebujesz zmiany, zawsze możesz założyć doczepiane włosy na spinkach. Obciążają włosy podobnie, jak metoda tissage, ale o ile będziesz nosić je maksymalnie kilka razy w miesiącu, nic nie powinno się stać. Zaaplikujesz je sama w kilka minut. Najlepiej trzymają się na natapirowanej nasadzie włosów, przy czym o ile nie musisz znosić ekstremalnych warunków typu energiczny taniec, unikaj tapirowania jak ognia.

Jeśli mimo wszystko czujesz, że musisz przedłużyć na stałe – nie przestaniesz być Włosomaniaczką. W końcu wszystko jest dla ludzi, a najbardziej liczą się codzienne starania i świadomość. Zadbaj tylko o to, by:

  • wybrać odpowiednią dla siebie metodę, bazując na Twojej własnej zdolności myślenia, a nie opisach marketingowych,
  • założyć raczej mniej włosów niż więcej,
  • jeśli to możliwe: wybrać jak najkrótszą długość,
  • koniecznie ❗ wyprowadzić skalp do optymalnego stanu przed udaniem się na zabieg,
  • doprowadzić włosy do średnioporowatych albo chociaż wysokoporowatych minus – bardzo zniszczone, jak i bardzo zdrowe włosy z różnych powodów średnio przyjmą doczepy
  • zagospodarować dodatkowy czas na mycie.

Zobacz nasze produkty

OUTLET Czekoladowa Minilousia

18,90 

Czekoladowa Mini-Mini

15,90 

Złoty turban

239,90 

OUTLET Brudnoróżowa Szarfousia

79,90 

Dodaj komentarz